×

Miuosh: Uwielbiam współpracować z ludźmi, którzy nie traktują muzyki jako karty bankomatowej albo czegoś, co trzeba odwalić

Miuosh: Uwielbiam współpracować z ludźmi, którzy nie traktują muzyki jako karty bankomatowej albo czegoś, co trzeba odwalić

Juror „Must Be the Music” jednym tchem wymienia kilka nazwisk debiutantów, z którymi współpracuje po zakończeniu poprzedniej edycji programu. Jako doświadczony artysta i producent dzieli się z nimi swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi polskiej branży muzycznej, pomaga im pisać teksty, miksuje utwory i motywuje do wydania płyt, a jednocześnie czerpie od nich inspiracje.

– Mam to szczęście, że współpracuję z uczestnikami z poprzedniej edycji „MBtM”. Po kilku miesiącach od finału nawiązałem współpracę z jednym finalistą, który prosi, żebym na razie tego nie mówił, bo on trzyma to w tajemnicy. Poza tym jestem producentem albumu Dawida Dubajki, nad którym pracujemy u mnie w studiu. Niedługo będę wreszcie mógł usiąść z Weroniką Rybą, będziemy wspólnie pisać i nagrywać jej utwory. Z kolei na moją następną produkcję zaprosiłem Kubę i Kubę i z chłopakami też jestem w kontakcie, mamy współpracować. I to chyba tyle, sporo, nie? – mówi agencji Newseria Miuosh.

Jak zauważa, na scenie poprzedniej edycji „Must Be the Music” pojawiło się wiele utalentowanych osób, którym warto pomóc w rozwijaniu kariery. Jeśli zobaczył w kimś potencjał, nie zastanawiał się nawet przez chwilę.

– To dużo roboty dla mnie, ale też pokazuję w ten sposób, że z tego programu są jakieś nagrody pocieszenia, że przeciera on szlaki. Mam łatwiej niż Natalia, Dawid i Seba, bo oni są wokalistami i kompozytorami, ale swoich rzeczy, a ja mogę przysiąść z kimś nad jego materiałem, nie angażując się w rearanżowanie jego kompozycji, tylko po prostu go wyprodukować czy zasugerować pewne rozwiązania, zmiksować potem ten numer – mówi.

Miuosh docenia wszystkie współprace, bo jak przyznaje, ci młodzi artyści go inspirują. Szczególnie wartościowe jest dla niego to, że proponują nowatorskie rozwiązania i pozwalają mu spojrzeć na muzykę z zupełnie innej perspektywy.

– Uwielbiam współpracować z ludźmi, którzy nie traktują muzyki jako karty bankomatowej albo czegoś, co trzeba odwalić. Oni jeszcze traktują to inaczej i ja czegoś takiego potrzebowałem, bardzo dużo mi to daje. Oni wiedzą, co robią, wiedzą, że lepiej powolutku, małą łyżką, mają świadomość, że ich muzyka coś znaczy i że popchnięta w odpowiednim kierunku za pomocą wielu sympatycznych i dobrych osób trafi tam, gdzie ma trafić – tłumaczy.

  Tomasz Jacyków: Nie lubię uczestniczyć w wakacyjnym obłędzie migracji ludzi. Unikam jak ognia tego, na co inni czekają cały rok

Producent wierzy, że kariera tych debiutantów nie zakończy się po wydaniu kilku singli czy jednej płyty. Kluczowe jest jednak, by umieli się odnaleźć w branży muzycznej, nie liczyli od razu na szybki sukces i duże zyski, ale byli konsekwentni w tym, co robią. Współpraca z doświadczonym producentem pozwoli tym młodym artystom lepiej rozumieć mechanizmy rynku i uniknąć najczęstszych błędów.

– To są mądrzy ludzie, na przykład Bonaventura wydał teraz album, gra trasę koncertową i on jest zachwycony, bo sam mówi: ja gram koncerty w klubach maksymalnie na 150, 200, 400 osób, ale wszystkie są wyprzedane. I dobrze, ja też tak robiłem, tak zaczynałem, tak prowadziłem swoją drogę, w końcu doszedłem do tego, do czego doszedłem i teraz mam trochę większy luz z wyprzedawaniem wielkich sal – dodaje Miuosh.

You May Have Missed